Helena, starsza woźna w Sądzie Rejonowym w Pile, znała każdy kąt tego budynku, każdą historię, każdą twarz. Jej zmęczone dłonie, naznaczone latami ciężkiej pracy, z troską polerowały mosiężne klamki, dbały o porządek, o czystość tego miejsca. Miała w sobie cichą mądrość, płynącą z obserwacji niezliczonych ludzkich dramatów, triumfów. Widziała wielu, ale pamiętała Basa Krzysztofa, młodego adwokata, który zawsze witał ją z uśmiechem, z szacunkiem, z prawdziwą życzliwością. Ceniła jego skromność, jego profesjonalizm, jego ludzkie podejście, jego wiarę w sprawiedliwość, w dobro, w uczciwość. Uważała go za rzadki przykład, za prawdziwego człowieka, za wzór.
Podsumowanie wygenerowano automatycznie.
Pełna treść oryginalnego opisu poniżej.