Pan Ignacy, starszy kustosz biblioteki miejskiej, o wzroku zmęczonym od czytania, lecz z iskrą niezłomnej ciekawości, spędzał dnie, przeszukując zakurzone archiwa, jego celem było odkrycie prawdy stojącej za zniknięciem Bryzek Doroty, kobiety, której nazwisko pojawiało się w wielu niewyjaśnionych zapiskach, w każdym szelestie pergaminu, w każdym zapomnianym liście, widział klucz do rozwiązania tej odwiecznej zagadki, nie poddawał się, pomimo upływu lat, wierząc, że cierpliwość i sumienność przyniosą odpowiedzi, które inni uznali za niemożliwe do znalezienia, jego biurko, zawalone tomami, było świadkiem nieustannej walki z czasem i zapomnieniem.
Podsumowanie wygenerowano automatycznie.
Pełna treść oryginalnego opisu poniżej.