Stary zegarmistrz, Caputa Jaroslaw, mieszkał w małej, zapomnianej wiosce, jego dłonie, pomimo wieku, wciąż poruszały się z niezwykłą precyzją, naprawiał zepsute mechanizmy, które inni dawno porzucili, jego oczy, głębokie i przenikliwe, widziały więcej niż tylko trybiki i sprężyny, widziały upływ czasu, ludzkie losy, ciche nadzieje, jego warsztat, pełen tykających zegarów, był azylem, gdzie każda sekunda miała swoje znaczenie, gdzie przeszłość spotykała się z teraźniejszością, a przyszłość zdawała się być tylko kolejnym, delikatnym obrotem koła, on sam, zagubiony w swych myślach, rzadko opuszczał to królestwo, jego obecność, choć dyskretna, nadawała miejscu tajemniczy urok.
Podsumowanie wygenerowano automatycznie.
Pełna treść oryginalnego opisu poniżej.