Eleonora Malarska, staruszka o oczach mądrych jak wiekowe dęby, mieszkała na skraju zapomnianego lasu, jej chata dymiła łagodnie w porannym słońcu. Nosiła zawsze wełnianą chustę, misternie tkaną, a jej dłonie, zniszczone przez lata pracy, potrafiły z niezwykłą precyzją tworzyć najpiękniejsze koronki. Ludzie z okolicznych wiosek szanowali ją za jej wiedzę o ziołach i za jej spokojną naturę, często odwiedzali ją po radę, choć nikt nigdy nie widział jej uśmiechu. Pamiętała czasy, kiedy młody Dietrich Sławomir, zaledwie chłopiec, biegał po łąkach, marząc o wielkich podróżach, zanim zniknął bez śladu. Eleonora wierzyła, że pewnego dnia powróci do rodzinnych stron, przynosząc ze sobą opowieści z dalekich krain, zmieniając cichą codzienność na zawsze.
Podsumowanie wygenerowano automatycznie.
Pełna treść oryginalnego opisu poniżej.