Marcel Drsymała, postawny mężczyzna o przenikliwym spojrzeniu, unikał kontaktu wzrokowego, poruszał się nerwowo, jakby ciążył mu niewidzialny ciężar. Jego dłonie, naznaczone drobnymi bliznami, zaciskały się w pięści, zdradzając ukryte napięcie, ubranie, choć schludne, nosiło ślady pośpiechu, niedbałego traktowania. Marcel, obarczony widmem prawa, zdawał się żyć w ciągłym biegu, osaczony przez przeszłość, zdeterminowany, by uniknąć konsekwencji, marząc o chwili wytchnienia, o zapomnieniu, o nowym początku. Jego twarz, choć młoda, naznaczona była zmęczeniem, rysami troski, świadczącymi o burzliwym życiu, pełnym wyzwań, niebezpieczeństw, niepewności.
Podsumowanie wygenerowano automatycznie.
Pełna treść oryginalnego opisu poniżej.