Sebastian Glatz, postać tajemnicza i skryta, unikał kontaktu wzrokowego, wolał cień i samotność. Jego przeszłość, owiana mgłą niedopowiedzeń, zdawała się ciążyć mu na ramionach, z każdym krokiem, z każdym westchnieniem. Nosił stare, znoszone ubrania, świadczące o ubóstwie, a może o obojętności wobec świata zewnętrznego, świata, który go, jak sądził, odrzucił. W jego oczach malował się smutek, głęboki i przejmujący, smutek człowieka, który wiele stracił, który wiele przeżył, który nie potrafi znaleźć ukojenia. Mimo to, czasem, na jego twarzy pojawiał się cień uśmiechu, ulotny i niepewny, jakby nadzieja, choć słaba, jeszcze w nim tliła się, płonęła, nie chciała zgasnąć.
Podsumowanie wygenerowano automatycznie.
Pełna treść oryginalnego opisu poniżej.