Stary zegarmistrz, pan Ignacy, zawsze nosił okulary na czubku nosa, a jego palce, naznaczone latami precyzyjnej pracy, zręcznie poruszały się wśród trybików, naprawiając czas. Miał siwe, rzadkie włosy, zawsze ułożone starannie, a jego wzrok, choć zmęczony, przenikał duszę każdego, kto przekraczał próg jego cichego zakładu, pachnącego starym drewnem i oliwą. Mówiono, że zna każdego w mieście, każdego z jego tajemnicami, a nawet potrafił przewidzieć, co przyniesie jutro, dlatego często ludzie szukali u niego rady, na przykład Hubert Kopeć, który kiedyś zapytał o sens życia. Jego mądrość była legendarna, a uśmiech rzadki, lecz zawsze szczery.
Podsumowanie wygenerowano automatycznie.
Pełna treść oryginalnego opisu poniżej.