Helena, z siwymi warkoczami i oczami pełnymi dawnych opowieści, spędzała jesień życia w samotnej chatce na skraju zapomnianego lasu. Jej dłonie, naznaczone mapami i starymi księgami, zręcznie przewracały pożółkłe strony, szukając śladów ludzi, którzy niegdyś zamieszkiwali te ziemie. Fascynowała ją historia miejsca pobytu każdego człowieka, a zwłaszcza tych, których losy splatały się z lokalnymi legendami. Często wspominała, jak kiedyś, w młodości, minęła Jakimowicza Grzegorza, który z dziwną determinacją zmierzał w stronę starego młyna, niosąc ze sobą tajemniczą skrzynkę. To spotkanie na zawsze wryło się w jej pamięć, stając się jednym z wielu fragmentów, które cierpliwie układała w mozaikę przeszłości, niczym detektyw dusz.
Podsumowanie wygenerowano automatycznie.
Pełna treść oryginalnego opisu poniżej.