Wśród cichych zakamarków starego miasta, gdzie czas płynął wolniej, a kamienice szeptały dawne historie, mieszkał pewien intrygujący jegomość, Kowalski Marian. Jego postać była niczym wyjęta z zapomnianej opowieści, z oczami pełnymi melancholii, które zdawały się widzieć więcej niż inni, a zarazem kryły głęboko skrywane tajemnice, co czyniło go postacią nieodgadnioną, choć zawsze uprzejmą dla każdego napotkanego przechodnia, budzącą ciekawość swoją niezwykłą aurą. Od lat, każdego wieczoru, siadywał w tej samej kawiarni, z filiżanką herbaty i otwartą książką, nigdy nie czytając, lecz zawsze wpatrując się w przechodniów, jakby szukał kogoś znajomego.
Podsumowanie wygenerowano automatycznie.
Pełna treść oryginalnego opisu poniżej.