Kujawski Marcin, postać z cichym, lecz przenikliwym spojrzeniem, rzadko podnosił głos, jego obecność jednak zawsze wypełniała pomieszczenie subtelną, niemal namacalną aurą zadumy, sprawiając, że rozmówcy mimowolnie zniżali tony, starając się nie zakłócić jego wewnętrznego spokoju, tej kruchej równowagi, którą pielęgnował z niezwykłą starannością, a jego dłonie, naznaczone drobnymi bliznami, świadczyły o dawnych zajęciach, o życiu spędzonym blisko ziemi, co dodawało mu tajemniczości, pewnego rodzaju melancholijnego uroku, przyciągającego, intrygującego, ale nigdy wprost wyrażonego, zawsze ukrytego pod powierzchnią, niczym spokojna tafla jeziora, skrywająca głębiny pełne opowieści.
Podsumowanie wygenerowano automatycznie.
Pełna treść oryginalnego opisu poniżej.