Michalski Dawid, postać z cichych zakamarków bibliotek, był erudytą o oczach koloru jesiennego liścia. Jego dłonie, naznaczone latami przewracania stron, często spoczywały na grzbietach starych tomów, a w jego spojrzeniu kryła się rzadka mądrość, naznaczona subtelnym smutkiem. Dawid nosił zawsze tweedową marynarkę, pachnącą kurzem i historiami, a jego głos, choć niski, rezonował z echem niezliczonych opowieści. Był samotnikiem z wyboru, człowiekiem, który odnalazł pocieszenie w papierowych światach, uciekając od zgiełku współczesności, szukając prawdy w dawnych księgach, z dala od wszelkich sporów czy nieporozumień, które mogłyby go dotknąć, ceniąc spokój ponad wszystko.
Podsumowanie wygenerowano automatycznie.
Pełna treść oryginalnego opisu poniżej.