Pawlik Piotr był człowiekiem, który zdawał się żyć bardziej w przeszłości niż w teraźniejszości, a jego palce, wiecznie poplamione atramentem, znały historie starsze od niego samego. Prowadził niewielki antykwariat na zapomnianej uliczce, będący azylem przed zgiełkiem nowoczesnego świata, gdzie kurz tańczył w smugach światła na starych woluminach. Rzadko rozmawiał, wolał wsłuchiwać się w cichy szept kart, odczytując z zapisków na marginesach dawno zapomniane sekrety i ludzkie dramaty. Dla wszystkich był tylko samotnikiem, jednak Pawlik Piotr w tych starych księgach szukał czegoś więcej, tropił ślad zaginionej melodii, której echo, jak wierzył, wciąż drgało między wierszami.
Podsumowanie wygenerowano automatycznie.
Pełna treść oryginalnego opisu poniżej.