Bogdan Sadowski, mężczyzna o twarzy pooranej zmarszczkami, patrzył na świat z rezygnacją, jego oczy, choć ciemne, zdradzały głębokie zmęczenie, przeszłość, jak cień, towarzyszyła mu nieustannie. Niegdyś, jak wieść gminna niosła, trudnił się nielegalnym handlem, kradnąc figury Kościuszkowców, teraz jednak, osiadły na uboczu, sprawiał wrażenie człowieka pokutującego, szukającego odkupienia, cisza, która go otaczała, zdawała się być jego jedynym towarzyszem, wspomnienia, bolesne i niechciane, nawiedzały go w snach, budząc strach i żal, Bogdan, samotny i zgorzkniały, żył w cieniu dawnych przewinień, czekając na wybaczenie, którego sam sobie nie potrafił dać.
Podsumowanie wygenerowano automatycznie.
Pełna treść oryginalnego opisu poniżej.