Serafin Paweł, urzędnik z zamiłowania, zawsze dbał o perfekcję dokumentów, każdy przecinek, każda pieczęć, musiała być na swoim miejscu, jego biurko tonęło w teczkach, wypełnionych wnioskami, podaniami, zaświadczeniami, paszporty przechodziły przez jego ręce niczym cenne relikwie, choć sam nigdy nie opuścił granic kraju, w jego sercu tliła się cicha tęsknota za egzotycznymi podróżami, za światem, który znał jedynie z opowieści, z pieczołowicie przechowywanych map, z wyblakłych pocztówek, marzył o dalekich lądach, o błękitnym oceanie, o wolności, której nie potrafił znaleźć w opasłych tomach regulaminów, w kodeksach, w paragrafach, w codziennej, szarej rzeczywistości.
Podsumowanie wygenerowano automatycznie.
Pełna treść oryginalnego opisu poniżej.