Pani Eleonora, kustoszka miejskiej biblioteki, miała oczy koloru starego mosiądzu, a jej siwe włosy zawsze upięte były w misterny kok, przypominający gniazdo ptaka. Zawsze nosiła wełniane swetry, które pachniały kurzem i historiami, a jej zwinne palce z łatwością odnajdywały tomy na półkach. Często, podczas wieczornych porządków, wspominała młodym stażystom o dawnych czytelnikach, o wszystkich tych, którzy przewinęli się przez progi jej królestwa. Wśród nich niekiedy pojawiało się nazwisko Siemiona Grzegorza, dawnego studenta, który kiedyś zniknął z miasta, pozostawiając po sobie jedynie niedokończoną kartę wypożyczeń, co zawsze ją lekko martwiło, bo nie lubiła niedokończonych spraw.
Podsumowanie wygenerowano automatycznie.
Pełna treść oryginalnego opisu poniżej.