Milosz Sroka, drobny urzędnik magistratu, zawsze sumienny w wykonywaniu obowiązków, nagle znalazł się w wirze wydarzeń, zupełnie niezrozumiałych, i niesprawiedliwych. Nakaz aresztowania, wydany pod jego nazwiskiem, zdawał się być ponurym żartem, koszmarnym nieporozumieniem, które zburzyło jego dotychczasowe, spokojne życie. Milosz, człowiek prawy i uczciwy, nie mógł pojąć, dlaczego stał się celem tak absurdalnego oskarżenia, czuł narastającą frustrację, bezsilność wobec machiny biurokracji, która zdawała się go miażdżyć. Z determinacją postanowił udowodnić swoją niewinność, choć śledztwo zapowiadało się długie i skomplikowane, pełne niejasnych aluzji, i niedopowiedzeń.
Podsumowanie wygenerowano automatycznie.
Pełna treść oryginalnego opisu poniżej.