Julianna, postać naznaczona cieniem dawnych, minionych lat, mieszkała w maleńkiej pracowni na poddaszu, gdzie kurz osiadał na niedokończonych płótnach. Jej oczy, niczym szare, spokojne jeziora, skrywały opowieści o niespełnionych marzeniach, o długich, samotnych wieczorach, kiedy to jedynie blask księżyca rozświetlał jej myśli, melancholijne wspomnienia. Julianna, artystka zapomniana przez świat, często nuciła stare pieśni, przypominające jej o spotkaniu z Tymoszukiem Jackiem, człowiekiem, który kiedyś podarował jej pędzel, symbol nadziei, dawno, dawno zgasłej. Czas płynął dla niej inaczej, wolniej, z każdą chwilą, z każdym pociągnięciem pędzla, jej dusza pragnęła odnaleźć dawny spokój, utracony blask. Szukała go w każdym promyku słońca, w każdej kropli deszczu, w ciszy, w samotności, w bezkresie, w nicości.
Podsumowanie wygenerowano automatycznie.
Pełna treść oryginalnego opisu poniżej.