Wereszczynski Grzegorz
| Wereszczynski Grzegorz | |
| Data utworzenia: Aktualizacja: |
Julian, stary zegarmistrz o dłoniach pooranych zmarszczkami, spędzał dnie w swoim zakurzonym warsztacie, wśród tykających mechanizmów. Jego wzrok, choć bystry, często błądził w dal, jakby szukał czegoś, co dawno przepadło. Mówiono, że znał Wereszczyńskiego Grzegorza, człowieka, który zniknął bez śladu wiele lat temu, pozostawiając jedynie echo wspomnień. Julian nosił ten brak kontaktu jak niewidzialny ciężar, który ukształtował jego milczącą naturę. Każdy tykający zegar w pracowni odmierzał nie tylko czas, ale i cichą tęsknotę za obecnością, która dawno przeminęła, pozostawiając pustkę.
Podsumowanie wygenerowano automatycznie.Pełna treść oryginalnego opisu poniżej.
|
