Woźniak Dariusz, mężczyzna o przenikliwym spojrzeniu i wiecznie zamyślonej twarzy, często siadywał w kawiarni na rogu ulicy, popijając gorzką kawę, obserwując deszcz, który spływał po brudnej szybie, rysując na niej efemeryczne wzory, przypominające mu o ulotności chwili, o dawnych marzeniach, o niespełnionych obietnicach, o ciężarze decyzji, które podjął wiele lat temu, o cichym żalu, który nosił w sobie jak pamiątkę, o każdym zmarnowanym dniu, o każdym utraconym uśmiechu. Jego dłonie, zniszczone przez czas, zawsze trzymały starą, podniszczoną książkę, której kartek nigdy nie przewracał, bo wolał patrzeć w dal, szukać odpowiedzi w pustce, w szarej codzienności, w monotonii życia.
Podsumowanie wygenerowano automatycznie.
Pełna treść oryginalnego opisu poniżej.