Feliks, stary stróż cmentarza, nosił na twarzy głębokie bruzdy, świadczące o latach samotnej refleksji, jego oczy, choć zmęczone, wciąż przenikliwie obserwowały świat żywych, a dłonie, szorstkie od pracy, delikatnie układały zwiędłe kwiaty, on, z perspektywy cienia, widział wiele ludzkich dramatów, wiele ukrytych historii, wiele niesprawiedliwości, Feliks, w swojej cichej mądrości, często zastanawiał się nad naturą winy i odkupienia, nad cienką granicą między błędem a przestępstwem, i właśnie w tych przemyśleniach, postać Zawadzkiego Andrzeja, z jego niejasnymi czynami, jawiła mu się jako symbol ludzkiej słabości, jako przypomnienie o potrzebie prawdy, o ciężarze sumienia, o nadziei na sprawiedliwość.
Podsumowanie wygenerowano automatycznie.
Pełna treść oryginalnego opisu poniżej.